Jerzy Lewczyński
Andrzej Paruzel
Spóźnieni na Moskwa-Paryż z przesiadką w Koluszkach
od 28 października 2017
do 25 listopada 2017
"Między przyszłością a przeszłością, wyłaniającą się z mojej opowieści istnieje jednak czarna dziura, jakiś brak, jakaś utrata - powodujące, że ta i tamta historie są pełne melancholii w obliczu nieistnienia fundującego ją źródła i celu." Andrzej Turowski


(Z listu do Andrzeja Paruzela, 31 grudnia 1981 r. )
Drogi Andrzeju,

Piszesz, że zamieszkałeś w Koluszkach, gdzie podjąłeś pracę nauczyciela, i rozpocząłeś badania, w ramach zespołu T, nad pobytem w tym mieście Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego (1926-31). Chciałbyś również doprowadzić do odbudowy pomnika Orła Białego zaprojektowanego przez Strzemińskiego.
Na początku zaskoczyła mnie ta wiadomość; z roli artysty skoncentrowanego na grze "pułapek percepcyjnych" przeistoczyłeś się w archeologa o ambicjach społecznikowskich,
ale najwyraźniej biorąc pod uwagę "ducha czasu"i schodzący do podziemia nurt życia kulturalnego w naszym kraju, przywracanie wartości związanych z historią awangardy nabiera pierwszorzędnego znaczenia.
Piszesz też, że fascynuje Ciebie pytanie, jak to było możliwe , że w tak małej osadzie koluszkowskiej , jakby mini-Bauhausu, można było robić tak ważne rzeczy jak rozległa działalność pary Kobro-Strzemiński w międzynarodowym obszarze awangardowych grup artystycznych czy tworzyć fundament kolekcji dla przyszłego Muzeum Sztuki w Łodzi.
Szczególnie zainteresowała mnie w tym kontekście Twoja obserwacja; " Wówczas było to dla mnie niepojęte, dziś już inaczej to widzę - biorąc pod uwagę fakt, że przed wojną pociągi kursowały punktualnie szybko" (Koluszki były przecież głównym węzłem kolejowym centralnej Polski).
Niedawno, w pewnej prywatnej biblioteczce w Paryżu, przez przypadek natrafiłem na rękopis nie opublikowanej jeszcze książeczki na temat nieznanego dotąd epizodu z życia awangardy, pióra wybitnego historyka sztuki ( i znajomego),
która może rzuci trochę nowego światła na Twoje spostrzeżenie.
Autor podczas pracy w archiwach Moskwy, dotarł do nowych dokumentów, opisujących losy międzynarodowego pociągu propagandowego tzw. agit-pojezdu, skonstruowanego przez "komunistów-futurystów" oraz artystów proletariackich, wypełnionego dziełami awangardy,
który wyruszył z Moskwy na Zachód, by weprzeć powstałe tam ruchy rewolucyjne i powołać do życia "Czerwoną Międzynarodówkę Sztuki", w celu przyspieszenia rewolucji światowej. Z odkrytych dokumentów wynika że realizacją pociągu awangardy kierował Kazimierz Malewicz a udział w niej brali artyści Unowisu, m.in. Strzemiński i Kobro. Pociąg agitacyjny który wyruszył na Zachód w 1922 r. w efekcie tajnej wojny wywiadów rosyjskiego, niemieckiego i polskiego tułał się pomiędzy Polską a Berlinem, by w końcu w 1927 r. trafić na bocznicę kolejową w Koluszkach.
Dziwnym trafem również do Koluszek przenieśli się Strzemiński i Kobro w tym samym roku, którzy wkrótce przecież zainicjowali grupę artystyczną a.r. (artystów rewolucyjnych),
której jednym z głównych zadań było zbieranie prac dla powstającej Międzynarodowej Kolekcji sztuki Nowoczesnej.
Czy pobyt Strzemińskiego w Koluszkach mógł być w tym kontekście przypadkowy?
Odpowiedzi na to pytanie nie rozważa niestety uczony autor rękopisu, którego bardziej interesują intelektualne losy awangardowych utopii.
Dla mnie jednak, domorosłego detektywa, trudniącego się bardziej prozaiczną dziedziną, nie ulega wątpliwości, że para Kobro-Strzemiński, świadomie zainstalowała się w Koluszkach by uratować bezcenny ładunek pociągu sztuki, a także propagować związane z tym nowe idee edukacji artystycznej w koluszkowskim Gimnazjum oraz Żeńskiej Szkole Handlowo-Przemysłowej.
Niestety, nie zdążyli oni przejąć kontroli nad pociągiem międzynarodowej awangardy.
Autor uczonego dziełka natrafił na wiele mówiącą informację w Kurierze Koluszkowskim
(z połowy 1930 r.) o wysadzeniu pociągu na oddalonej bocznicy.

O ile parze artystów Kobro-Strzeminski udało się w końcu zebrać zręby kolekcji sztuki w paryskich pracowniach dla Muzeum w Łodzi, na marginesie tej historii, rodzi się jednak innego rodzaju pytanie ; Czy spóźnienie na pociąg awangardy nie stanowi jakiejś bardziej ogólnej cechy dramatycznej wędrówki artystów polskich pokoleń późniejszych i obecnych,
poszukujących dla siebie awangardowych pociągów sztuki, zabłąkanych pomiędzy Moskwą a Paryżem,
z dogodną przesiadką w Koluszkach?

Z serdecznym pozdrowieniem !

JL
---------------------------------------------------------
[From a letter to Andrzej Paruzel, December 31, 1981]

Dear Andrzej,

you write that you have moved to Koluszki where you have started a job as a teacher and initiated research, as part of team T, into Katarzyna Kobro and Władysław Strzemiński’s residence in the city (1926-1931). You would also like to reconstruct the White Eagle monument designed by Strzemiński.

At first, I was surprised by the news; from an artist focused on the interplay of “perceptual traps” you have transformed into an activist archeologist. But given the “spirit of the time” and the way cultural life in our country is going underground, restoring the values associated with the history of the avant-garde is obviously becoming a matter of first-rate significance.

You write that you are fascinated by the question of how, in the small community of Koluszki, a kind of mini-Bauhaus, it was possible to do such important things as Kobro and Strzemiński’s wide-ranging contributions to various international avant-garde collectives or to lay foundations for the future collection of the Muzeum Sztuki in Łódź.

In this context, I took particular interest in your comment, “At that time it was inexplicable to me, now I see it differently – given the fact that before the war the trains ran fast and on time” (Koluszki was the main rail junction of central Poland).

I recently happened, at a private library in Paris, upon the manuscript of an unpublished volume on an unknown episode in the history of the avant-garde, written by an eminent art historian (and your acquaintance), that may shed some new light on your observation.

Researching the archives in Moscow, the author had accessed documents describing the history of an international propaganda train, the so called agit-poezd, constructed by “futurist communists” and proletarian artists and filled with avant-garde artworks, that set off from Moscow to the West to support revolutionary movements there and establish a “Red Art International” in order to speed up the onset of a global revolution.

The newly discovered documents suggest that the avant-garde train project was overseen by Kazimierz Malewicz, and among the contributors were various Unovis artists, including Strzemiński and Kobro. As the secret services of Russia, Germany, and Poland wrangled to gain an upper hand, the agit-train, which was originally dispatched in 1922, wandered between Poland and Berlin to be finally sidetracked in 1927 in Koluszki.

By a strange coincidence, Strzemiński and Kobro moved to Koluszki at the same time, and soon they initiated the a.r. (“artists of the revolution”) collective, one of the key objectives of which was to acquire works for the planned International Collection of Modern Art.

In this context, could Strzemiński’s move to Koluszki have been accidental? This question is, alas, ignored by the manuscript’s learned author, who prefers to focus on the intellectual history of avant-garde utopias.

For me, however, an amateur detective, engaged in a more prosaic discipline, there is no doubt that Kobro and Strzemiński deliberately installed themselves in Koluszki in order to save the art train’s invaluable cargo as well as to propagate related new ideas of artistic education at the Koluszki Gymnasium and the Trade and Industry School for Girls. Unfortunately, they were too late to seize control of the international avant-garde train.

The author of the erudite study cites a telling report in the Kurier Koluszkowski (in mid-1930) about a train having been blown up at a far siding.

While Kobro and Strzemiński ultimately succeeded at securing at the Paris studios a core of what would become the Muzeum Sztuki collection, a different kind of question emerges in the context of their story: isn’t it so that being late for the avant-garde train is a more general characteristic of the dramatic journey of later and current generations of Polish artists, searching for avant-garde trains for themselves, lost between Moscow and Paris, with a convenient connection in Koluszki?

with warm greetings,
JL

19.10.2017 17:26:52

1
loading image...
Grupa LLP
Wielcy Spóźnieni
2017
11